Powrót do korzeni, czyli czapka i komin na nowo

Czapka to było pierwsze ubranie, a raczej akcesorium ubraniowe, jakie uszyłam. Jeszcze na starym łuczniku, nie wiedząc nawet, że istnieje coś takiego jak overlock. Uszyłam tych czapek 3 i na tym koniec. W zeszłym tygodniu po raz pierwszy od trzech lat uszyłam czapkę i komin. I było mi tysiąc razy łatwiej. Ale po kolei.

Sezon jesienny zmotywował mnie w końcu do uszycia czegoś dla Michałka. Do tej pory rósł w takim tempie, że gdy siadałam do maszyny, wolałam szyć coś innego niż ubranka dla niego (o dziwo, podejście całkiem nie jak u matki-szycioholiczki).

Do użycia kompletu użyłam dresówki pętelkowej w jeżyki i niebieskiego dżerseju bawełnianego – moim zdaniem niezwykle udane połączenie. Chciałam, żeby czapka była dwustronna, tak by szwy nie uwierały Synka w głowę.

Efekty ocencie sami. 🙂

 

Ostatni czas jest dla Michałka czasem odkrywania uroków jesieni. Myślę, że jeżyki na czapce ładnie dopełniają tego obrazu.

Proces szycia

Jak już wspomniałam, było mi dużo łatwiej, niż przy pierwszych uszytych czapkach. Oczywiście, doświadczenie ma znaczenie niebagatelne, ale to, co zrobiło istotną różnicę to… Overlock.

Tak, mam i ja! Dla niewtajemniczonych, overlock czy owerlok to maszyna służąca do obrzucania brzegów splotem nitek i w ten sposób estetycznego ich wykańczania. Może też służyć do równoczesnego zszywania i wykańczania dzianin, co właśnie jest dla mnie fenomenem tego sprzętu.

Czapkę i komin Michałka uszyłam w 30 minut razem ze skrojeniem materiału tuż przed weekendowym wyjazdem. Najdłużej zajęło mi zszycie otworów pozostawionych na wywinięcie ubrań na prawą stronę.

Wiem, że dużo cech overlocka nadal pozostaje dla mnie tajemnicą, ale tajemnicę którą z chęcią odkryję. Czuję, że nadchodzi przełom w jakości uszytych przeze mnie rzeczy i w wygodzie ich szycia.

Nadchodzi nowe

Jesień to doskonały czas na nowe domowe hobby. Jeśli zastanawiacie się czy by nie spróbować swoich sił w szyciu, mam dla was dobrą wiadomość!

W przyszłym tygodniu na blogu pojawi się pierwszy wpis z cyklu „Raczkuję w szyciu”. Chcę w nim zebrać wszystko, co wiem o szyciu, co uważam, że mogłoby się przydać początkującym i co ja sama chciałabym wiedzieć zaczynając szyć. Obiecuję nie wciskać Wam suchej teorii przeczytanej gdzieś, a jedynie to czego sama doświadczyłam i czegoś nauczę w praktyce.

A nuż ktoś przekona się szycie jest dla niego? 🙂

To co, zainteresowani?