„Przydasie” szyciowe – czyli co nam ułatwi szycie?

Wiemy już, co jest nam niezbędne do szycia. A co z pozostałym asortymentem sklepów tkaninowych i pasmanterii? Wybór gadżetów jest tak ogromny, że łatwo się w nim zagubić. Dziś pokażę Wam, z czego ja korzystam i co z całego serca polecam.

Wchodzisz do sklepu z materiałami albo do pasmanterii, albo jeszcze lepiej: wchodzisz na stronę internetową sklepu z szerokim asortymentem pasmanteryjnym i… nie wiesz, w którą stronę spojrzeć. Pięć różnych rodzajów nici w 1000 kolorach, napownice, noże krążkowe, nożyczki w kilkunastu rozmiarach, mata samogojąca – czy naprawdę to wszystko jest potrzebne do szycia? W dzisiejszym wpisie chce zawrzeć trzy kategorie: rzeczy bardzo ułatwiające szycie; gadżety bez których da się obyć, ale są, więc może czasem warto z nich skorzystać oraz rzeczy bardzo ważne w szyciu, których nie kupimy za żadne pieniądze.

Akcesoria bardzo przydatne – polecam
Magnetyczna miseczka na szpilki

Być może zaskakujący przedmiot na pierwszą pozycję listy, ale zmienił mój komfort szycia o 180 stopni. Koniec ze zgubionymi szpilkami porozrzucanymi po całym pokoju (jakie to ważne przy raczkującym dziecku wiedzą szyjące mamy)! Moja miseczka jest metalowa z wielkim magnesem u podstawy i wystarczyu upuścić szpilkę czy igłę w jej okolicy i mamy pewność że się przyczepi – jak nie do środka, to do podstawy. Naprawdę wygodny wynalazek, polecam!

Szare nici do wszystkiego

Dobrym zwyczajem jest dobieranie koloru nici do każdego uszytku. Ale zdarza się, że nić się skończy, szyjemy tak małą rzecz w nietypowym dla nas kolorze, że się nie opłaca kupować takiej szpuli, czy zwyczajnie nie możemy dobrać odcieniu do naszego materiału. W takim przypadku zawsze przydaje się kolor uniwersalny, którym nie jest czarny ani biały, a szary.

Kosz na śmieci

Nie żartuję. Tuż obok maszyny warto mieć postawiony kosz na śmieci, których przy szyciu naprawdę sporo się produkuje. Każdą odciętą nitkę można od razu do niego wrzucać, każdy niepotrzebny skrawek materiału, papieru. Pozwala to zachować porządek w miejscu szycia i zapobiega konieczności czyszczenia ubrania po zakończonym szyciu.

Miara krawiecka

Jakakolwiek – przyda się. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego? 🙂

Polecam rozważenie rozwijalnej miarki, którą można schować przez naciśnięcie guzika. Ciekawostka – Mąż mnie ostatnio poinformował, że dokładnie taki sam, jak kupiłam w sklepie z akcesoriami krawieckimi, jest używany w szpitalu do mierzenia obwodu brzucha u osób otyłych. Niemniej jednak jest to bardzo wygodne rozwiązanie również w pomiarach krawieckich.

Wykroje

Cóż, nie oszukujmy się – jeśli chcemy szyć ubrania, musimy od czegoś zacząć. Raczej nie będzie to od razu sukienka naszej konstrukcji. O tym skąd brać wykroje będzie osobny wpis.

Papier do wykroju

Dużo szyjących osób poleca na początku papier śniadaniowy. Owszem, jeśli chodzi o gramaturę, wszystko się zgadza, ale dla mnie był zdecydowanie za mały. Można bez problemu tanio kupić półpergamin w arkuszach (choćby na allegro) i w sklepach papierniczych.

Kreda krawiecka

Właściwie rzecz konieczna, choć zaawansowane krawcowe i bez niej potrafią sobie poradzić. Możemy ich spotkać różne rodzaje – w postaci mydełka, w postaci kredki czy w aplikatorze. Z doświadczenia polecam ostatnią pozycję – kreda w proszku w aplikatorze nie wymaga dużego nacisku jest precyzyjna i estetyczna. Wiem że istnieje również rozwiązanie w postaci pisaka samoznikającego (który ma się ulotnić po 24 godzinach), jednak ja mu nigdy nie zaufałam. Z pewnością należy zachować ostrożność i wypróbować najpierw pisak na próbce materiału.

Wkłady, sztywniki, fizeliny, taśmy flizelinowe

Czyli wszystko to, co pozwala ubraniu zachować formę. Zapobiegają falowaniu dekoltu czy szwów naramiennych. Przyznam, że sama dopiero liznęłam temat, ale wam polecam od początku go zgłębić, bo widzę różnicę, kiedy – powiem to szczerze – chce mi się zastosować dodatkowe usztywnienia.

Stopki do maszyny

To dopiero jest temat – rzeka! Ze swoją maszyną dostałam pudełeczko z 15 różnymi stopkami, z których ponad połowy nigdy nie użyłam. Dlaczego zatem są w tej kategorii? Bo ich zastosowanie zależy od tego, co szyjecie. Używałam i polecam stosować (bo baaardzo ułatwiają szycie) stopki:

  • do wszywania zamków,
  • do wszywania zamków krytych
  • overlockową (jeśli nie macie overlocka)
  • do podwijania krawędzi
  • do obszywania dziurek na guziki – ostatnie moje odkrycie
  • do przyszywania guzików

W skrócie – polecam wszystkie stopki, których do tej pory użyłam. 🙂

Zapas szpulek do bębenka

Nigdy za wiele. 🙂 Warto zawsze mieć pustą szpulkę, by nie marnować czasu na opróżnianie kolejnej w celu nawleczenia nici odpowiedniego koloru.

Gadżety
Obcinaczka do nitek

To takie mini nożyczki bez których bez problemu da się obyć, ale czasem są bardziej poręczne niż zwykłe duże nożyczki krawieckie.

Nóż krążkowy i mata samogojąca

Są w tej kategorii dlatego, że nie odkryłam jeszcze ich potencjału. Mata samogojąca ma zabezpieczać powierzchnię blatu przy krojeniu materiału i zapobiegać ślizganiu się materiału.

Wiem, że zarówno mata jaki i nóż krążkowy są niezbędne wręcz przy szyciu patchworków, a ponieważ jeszcze nie mam doświadczenia na tym polu, to nie poznałam ich przydatności. Przyznam też, że mam badziewny chiński nóż krążkowy, z którego trudno się korzysta – być może gdybym miała lepszy, byłby w użyciu częściej. Jeśli chcecie, możecie wypróbować – wiedzcie w każdym razie, że coś takiego istnieje.

Klipsy biurowe

Przydają się zawsze wtedy, gdy użycie szpilek jest niewygodne albo z jakiegoś powodu niewskazane – np. przy szyciu delikatnych materiałów albo Washpapy. Są na tyle wygodne, że nawet rozważam używanie ich częściej niż szpilek, ale muszę trochę dokupić. 🙂

Agrafki

Przydają się choćby do przeciągania sznurka lub gumy przez tunel albo wywrócenie na prawą stronę ramiączek lub cienkich pasków. Przykład wykorzystania możecie podejrzeć w ostatnim tutorialu szycia torby na zakupy.

Nawlekacz do igieł

Kiedyś nie umiałam nawlec igły bez niego. Teraz go nie używam. 🙂 Tyle z doświadczenia.

Radełko

Mam – nie używam. Radełko służy do przenoszenia konturów wykroju na materiał bez użycia kredy i bez wycinania wykroju. Ja natomiast mam opór przed dziurawieniem wykroju i jakoś nie mogę się przełamać. Może kiedyś spróbuję.

To, czego nie znajdziecie w sklepie

No dobrze, wykupiliście pół sklepu, maszyna ustawione, przybory posegregowane w pięknych, specjalnie na ten cel kupionych przybornikach. Czy to wystarczy, żeby zacząć szyć? Być może. Ale nie wystarczy, żeby nie skończyło się na słomianym zapale. Czego jeszcze potrzebujemy?

Chęci

Zakładam, że są, skoro się zabraliście do szycia. Być może podsycane pierwszymi efektami, a może niwelowane przez brak pomysłu? No właśnie…

Pomysłu

Żeby szyć, trzeba wiedzieć co. W tym celu warto przejrzeć… nie, nie, nie rzucajcie się na Pinteresta ani fora szyciowe. Zajrzyjcie do szafy, zastanówcie się jakich akcesoriów WAM brakowało i zróbcie sobie listę. Inspiracje będą się pojawiały i rosły razem z Waszymi umiejętnościami – będziecie czuli, że potraficie i możecie coraz więcej. Przyznam, że brak pomysłu to najrzadziej spotykany (przeze mnie) problem w świecie szycia.

Umiejętności

Każdy zaczyna od zera. Każdy. Być może ktoś zaczął w wieku dziesięciu lat, kiedy mama pokazała ścieg podstawowy na starym, domowym Łuczniku, a ktoś inny nigdy w życiu nie siedział przy maszynie i szuka włącznika przez 10 minut. Ale gwarantuję Wam, że każdy gdzieś zaczynał. I z nauką szycia jest jak z nauką innych rzeczy – rzadko kiedy wszystko umie się natychmiast (są wyjątki, które w rok potrafiły szyć niesamowite kreacje – vide Magdalena Lipczyńska – ale potwierdzają one regułę). Tak jak uczysz się języków i potrzebujesz trochę czasu i PRAKTYKI, żeby opanować kolejne poziomy, tak w szyciu potrzebujesz doświadczenia, żeby szyć coraz bardziej zaawansowane rzeczy. Pocieszę Was, że z szyciem idzie szybciej niż z językami. 😉

Cierpliwości i pokory

TONĘ cierpliwości. Bo łatwo rzucić w kąt coś, co nie wychodzi. Trudniej wziąć prujkę i mozolnie wypruć nitkę, żeby poprawić ścieg. Cierpliwość przychodzi znów z doświadczeniem i jest bardzo wspierana przez chęci – chęć szycia w ogóle, chęć ofiarowania komuś własnoręcznie zrobionego prezentu, wreszcie chęć rozwoju hobby (to ten moment, kiedy przestało mi wystarczyć odwalanie fuszerki i maskowanie nieudanych szwów kolejnymi). A pokora po to, żeby nie spodziewać się szałowych efektów już, tu i teraz, żeby docenić fakt, że skoro ktoś szyję super rzeczy, to poświęcił czas i energię na naukę i ćwiczenie.

Czas

Najprostszy i najtrudniejszy punkt. Super, jeśli masz tonę wolnego czasu i możesz je przeznaczyć na nową pasję, na uczenie się nowych rzeczy, na zdobywanie doświadczenia. Ale większość z nas nie ma takiej możliwości. Tak jak w przypadku każdego hobby, czas na hobby to czas ukradziony – szyjemy zamiast sprzątać, gotować, odpoczywać, oglądać filmy itp. Czasem mamy możliwość wyrwać zaledwie 30 minut dziennie, czasem trudno uwolnić nawet 10 minut. Jak sobie radzę z tym ja – mama małego dziecka? Pisałam o tym TUTAJ.

Cóż, to chyba wszystko, co mi teraz przychodzi do głowy.
Pamiętajcie – poza ostatnią kategorią są to rzeczy przydatne, ale nie NIEZBĘDNE do szycia.
To co koniecznie mieć musicie zawarłam w TYM wpisie.
Macie inne pomysły? Używacie czegoś przydatnego, co nie znalazło się na mojej liście?
Spotkaliście w sklepie przyrząd, który nie wiecie do czego służy i czy jest Wam przydatny? Piszcie!

Dotychczas w cyklu pojawiły się:

  1. Szyć czy nie szyć? Jasne, że szyć! – w którym pomagam znaleźć odpowiedź na pytanie, czy warto zacząć szyć
  2. Co jest konieczne, żeby zacząć szyć? – czyli co wybrać z ogromu akcesoriów szyciowych na początek – bez czego da się szyć
  3. Na głęboką wodę! – szyjemy torbę na zakupy – instrukcja szycia materiałowej torby na zakupy
  4. „Przydasie” szyciowe – co nam ułatwi szycie?