Pierwszy rok Mamanu

Tak, właśnie! Dziś mija rok, od kiedy zaczęłam tu pisać. Od roku dzielę się z Wami moimi wzlotami i upadkami w szyciu, pokazuję mniej lub bardziej udane uszytki i próbuję z lepszym lub gorszym skutkiem pokazać jak cudownym i wartościowym zajęciem jest szycie. Pokusiłam się nawet o rozpoczęcie cyklu wpisów, w których dzielę się z Wami moją szyciową wiedzą.

Możecie się dziwić, że rok tak szybko minął, że to bardziej jak pół roku… I będziecie mieć rację. 🙂 Przez pierwsze 6 miesięcy pisałam do szuflady, a właściwie dla dwóch osób, którym odważyłam się powiedzieć, że powstała taka strona. Nie uważam, że było to najlepsze posunięcie, ale też nie pluję sobie w brodę, bo dzięki temu Mamanu jest w takim miejscu w jakim jest.

Nie robiłam podsumowania roku 2018, bo wydaje mi się to sztuczną granicą, a grudzień jest wyjątkowo niewygodnym czasem na robienie wielkich rozliczeń. Same podsumowania natomiast uważam za potrzebne czy wręcz konieczne do tego, żeby iść do przodu, żeby wyciągać wnioski ze swoich działań i nie popełniać ponownie tych samych błędów.

Ten wpis jest więc trochę dla Was, a trochę (może nawet bardziej) dla mnie. Jeśli macie chęć, zerknijcie ze mną na rok, który minął.

Oczekiwania vs. rzeczywistość

Mamanu nie mieściło się w planach na 2018 rok (tak, w zeszłym roku miałam postanowienia noworoczne). Kiedy pomysł się pojawił, miało to być tak trochę „na próbę”. Chciałam sprawdzić, czy starczy mi zapału, determinacji i pomysłów na prowadzenie bloga. I co? I było różnie. Ale rok później tu jestem i piszę do Was. I widzę, że mogę, widzę, że chcę.

Z początku założyłam pisanie dwóch postów na tydzień, co rychło okazało się złym pomysłem. Szybko wyczerpały się gotowe uszytki do opisywania, a nowe nie powstawały w takim tempie, żebym miała czas zrobić zdjęcia i napisać treść wpisu. Przez chwilę próbowałam, ale cierpiała na tym jakość… całokształtu. Regularność w publikowaniu też nie była taka, jaką chciałam – głównie z powodu opieki nad (pierwszym) niemowlakiem.

Widzę, że jest to pole do pracy na najbliższy czas – myślę, że potrzebuję zweryfikować swoje oczekiwania na miarę możliwości. Dam sobie większy margines czasowy, chcę też skupić się na bardziej długofalowym planowaniu szycia i pisania.

Co było dobre?

Pisanie dopingowało moje szycie i odwrotnie. Wasze reakcje na uszyte przeze mnie ubrania i akcesoria dodawały mi skrzydeł i leciałam do maszyny, a gdy uszyłam coś, z czego byłam dumna, chciałam o tym napisać.

Pisanie o samym procesie szycia i czytanie odpowiedzi, że niektórzy rozumieją moje rozterki, pomagało zwalczać zniechęcenie i od nowa podchodzić do niektórych problemów.

Kilka liczb

Od 9 stycznia 2018 roku na Mamanu pojawiło się 28 wpisów. Moim zdaniem całościowo jest to dobra liczba – średnio ponad 2 posty na miesiąc. Problemem jest regularność, o której już wspomniałam.

Pod tymi wpisami pojawiły się 64 komentarze, co… nie jest wiarygodną liczbą, biorąc pod uwagę pierwsze półrocze. Za to odkąd Was tu zaprosiłam, te komentarze pozwalają mi wyodrębnić treści, które Was bardziej interesują.

Plany? Postanowienia?

Staram się planować, ale nie postanawiać. Mam trochę pomysłów związanych z blogiem, newsletterem, mediami społecznościowymi, które muszę jeszcze przemyśleć i poukładać. Chcę przygotować się też trochę na kolejną rewolucję w moim życiu, która na pewno odbije się i tutaj, czyli powiększenie naszej rodziny o kolejną małą osóbkę, co nastąpi już niedługo.

Ale w związku z nadchodzącymi zmianami nie mam odwagi planować wielkoskalowo. Chciałabym dobrze wykorzystać nadchodzący czas i w miarę możliwości przygotować blog na kolejne tygodnie, w których będę miała inne priorytety. Wiem, że dwójka małych dzieci jest czymś kompletnie innym niż jedno, że nie sposób przewidzieć pewnych problemów, przeszkód, wydarzeń. Pożyjemy, zobaczymy. A może macie jakieś pomysły i lifehacki na zaplanowanie takich niewiadomych?

Media społecznościowe

Wiecie pewnie, bo większość z Was tak tu trafiła, że od sierpnia Mamanu istnieje również na Facebooku i Instagramie. „Istnieje” to dobre słowo, bo z pewnością nie działam tam zbyt prężnie i nie wykorzystuje w pełni potencjału tych narzędzi, żeby docierać do Was i innych potencjalnych odbiorców i wspomagać w ten sposób bloga. To kolejna rzecz, którą mam nadzieję w bliższym lub dalszym czasie ruszyć i, mam nadzieję – poprawić.

Dziękuję

Nie rozwodząc się i nie chcąc przesładzać (cuker szkodzi) – gdyby nie Wy, Mamanu by już nie było. Zwyczajnie. Fakt, że czytacie i dajecie jakiś odzew jest powodem, dla którego chce mi się pisać i pokazywać Wam kolejne rzeczy.

A na koniec…

Szybki przegląd roku. 🙂

Nie są to wszystkie rzeczy uszyte przeze mnie w minionym roku – brakuje przede wszystkim końcówki. Pod względem szycia ostatnie dwa miesiące były niezwykle owocne. Mam nadzieję, że uda mi się w najbliższym czasie pokazać Wam, co wyszło spod mojej igły!

Jeśli tu jesteście, zaglądacie, podczytujecie – może napiszecie mi co Wam się dobrze czyta? O czym chcecie się ode mnie dowiedzieć w kolejnych miesiącach Mamanu? Czy widzicie jakiś kierunek, w którym warto pójść, który Was bardziej interesuje? A może macie swój ulubiony post?
Wszystkie Wasze wiadomości i komentarze przyjmę z wdzięcznością i wezmę pod rozwagę. Ze swojej strony obiecuję ciąg dalszy szycia, być może konstrukcji, dzielenie się doświadczeniem i ciemnymi i jasnymi stronami szycia. 🙂