Nerki w podróży dookoła świata

Mają za sobą upalny Dubaj, barwne Indie, Nepal pełen górskich przygód. Wygrzewały się na gorących plażach Tajlandii, zahaczyły o targ wodny w Wietnamie, a święta Bożego Narodzenia spędziły w Chinach. Obecnie zwiedzają Australię, a już za chwilę ruszą dalej. Nie straszne im deszcze, śniegi, mrozy ani tropiki. Gotowe na wszelkie ewentualności, skrywają w sobie wszystko, co potrzebne, żeby przekroczyć granicę. Bohaterki dzisiejszego wpisu – nerki w podróży dookoła świata.

A tak naprawdę ich właściciele a moi przyjaciele, czyli Janek i Monika. 🙂

Od długiego czasu ich marzeniem była podróż dookoła świata. Długo rozważali możliwe terminy, długość podróży, potencjalne trasy i środki transportu. W końcu wyruszyli 6 października 2018 roku i w ciągu 4 miesięcy udało im się przebyć pół globu.

Jaki mam tym udział?

Bo to w końcu miło myśleć, że jakiś mam. 😉 Na nasze ostatnie spotkanie przed ich wyjazdem udało mi się uszyć nerki, które – moim zdaniem – są niezwykle przydatnym, jeśli nie niezbędnym elementem wszelkich podróży. Jak się okazało – trafiłam w dziesiątkę, zarówno z wyborem rodzaju upominków jak i ich kolorów.

Jakkolwiek sentymentalnie to zabrzmi, dzięki temu troszkę się czuje częścią tej podróży. W końcu to nie lada osiągnięcie odwiedzić Everest Base Camp. 😉 Grunt to dobry punkt widzenia, prawda?

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o samej podróży, polecam Wam z serca odwiedzić Janka i Monikę na Instagramie @TheAdamiecAdventure i Facebooku The Adamiec Adventure. Po cichu Wam powiem, że bawię się czasem z ich zdjęciami w „Gdzie jest Wally?” i patrzę czy noszą te nerki czy nie… 😉

A same nerki…

…obejrzycie poniżej. Po raz kolejny modyfikowałam wykrój od Joanki-z. Do ich uszycia wykorzystałam tkaniny wodoodporne o strukturze płótna lnianego i drukowaną (tematycznie dopasowaną 😉 ) od #INNYWYMIARSZYCIA. Nerki wyjątkowo współpracowały przy szyciu, udało mi się nawet bez przeszkód wszyć podszewki i tylko z braku nieprzewidzianych przeszkód udało mi się wyrobić na czas. 🙂

Podstępem wyciągnęłam wcześniej od podróżników nazwę nieudostępnionego jeszcze bloga (niestety logo jeszcze nie było gotowe), żeby móc nieco bardziej spersonalizować saszetki. Po raz pierwszy wypróbowałam metodę nakładania nadruku na materiał z pomocą papieru termotransferowego i… chyba jeszcze muszę poćwiczyć. 😉

A Wy używacie nerek w podróży lub na co dzień? Do czego Wam służą?
A może marzy Wam się podróż dookoła świata? Nie wiecie od czego zacząć? Zajrzyjcie na profil Jasia i Moniki! Na pewno też z chęcią odpowiedzą na Wasze ewentualne pytania.